ZOO jest czynne w codziennie, w każdą niedzielę i święta od godz. 9.00.
Witamy w Warszawskim
Ogrodzie zoologicznym
A A + A
Wybierz język

Od czego zależą kolory ptaków

Od czego zależą kolory ptaków

Ogromna różnorodność barw i wzorów piór ponad 10 tys. gatunków ptaków na świecie sugeruje, że ptaki rozróżniają kolory. Kolory ptasich piór zależą od dwóch różnych czynników – pigmentów i odbicia światła przez specjalne struktury znajdującej się w piórach keratyny. W niektórych przypadkach, to co obserwujemy, jest wynikiem kombinacji pigmentów i barw strukturalnych.

Zielone pióra niektórych papug są mieszanką zielonego pigmentu i odbicia światła przez struktury piór, które daje wrażenie barwy niebieskiej.

 

Pigmenty to barwne substancje, które występują zarówno u roślin jak i zwierząt. Kolory wynikające z pigmentacji są niezależne od barw spowodowanych odbiciem światła przez strukturę samego pióra. Pigmenty w ptasich piórach można podzielić na 3 grupy – karotenoidowe, melaninowe i porfirynowe.

Czerwony kolor, który obserwujemy u kardynała szkarłatnego Cardinalis cardinalis pochodzi od karotenoidów. Barwniki te są pochodzenia roślinnego, a ptaki pozyskują je z pożywienia roślinnego lub jeśli polują, to z ofiary, która zjadła konkretne rośliny. Karotenoidy są odpowiedzialne za jasno żółty kolor np. u szczygła lub lasówki złotawej Setophaga petechia oraz za żółtopomarańczowy u samca lasówki rudogardłej Setophaga fusca. Karotenoidy mogą reagować z melaninami dając barwę oliwkowożółtą u samicy pirangi szkarłatnej Piranga olivacea.

 

Melaniny obserwowane są w postaci drobnych granulek pigmentu zarówno w skórze jak i w piórach. W zależności od ich koncentracji i umiejscowienia, melaniny odpowiadają za barwy, które postrzegamy od najciemniejszej czerni do czerwonawych brązów i jasnych odcieni żółci. Melaniny odpowiadają nie tylko za kolory. Pióra zawierające te barwniki wydają się być mocniejsze i bardziej odporne od tych bez melaniny. Pióra bez jakichkolwiek pigmentów są najdelikatniejsze ze wszystkich.

Wiele białych ptaków ma w rzeczywistości czarne lotki lub czarne końcówki sterówek. To właśnie lotki są najbardziej narażone na zniszczenia i uszkodzenia. Melanina barwiąca końcówki piór na czarno zapewnia im także dodatkową wytrzymałość.

 

Trzecia grupa barwników to porfiryny, które są zmodyfikowanymi aminokwasami. Choć pod względem struktury chemicznej porfiryny różnią się między sobą, to łączy je wspólna cecha – pod działaniem ultrafioletu świecą na jasno czerwono, podobnie jak niektóre skały i minerały. Porfiryny odpowiadają za wiele barw, włączając róże, brązy, czerwienie i zielenie. Można je znaleźć u niektórych sów, gołębi i kuraków. Są odpowiedzialne także za jaskrawą zieleń i czerwień spotykaną u turaków.

Oczywiście, obok barw spowodowanych występowaniem pigmentów, u ptaków obserwujemy również tzw. barwy strukturalne. Są one wynikiem odbicia światła przez występujące w piórach białka.

 

Pióra opalizujące

Najlepszym przykładem będą tu pióra na podgardlu wielu kolibrowatych. Opalizujące barwy tych piór są wynikiem załamania pojedynczego promienia światła odbitego przez mikroskopijne struktury kryształków w piórze. Działa to jak pryzmat rozszczepiający wiązkę białego światła na barwy tęczy. Zmiana kąta padania światła sprawia, że odbite światło staje się widzialne jako opalizujące, błyszczące i jarzące się kolory. Wiele gatunków ptaków ma pióra, które przepięknie opalizują, jak u sułtanki amerykańskiej (Porphyrio martinicus) czy czapli trójbarwnej (Egretta tricolor).

 

Pióra nieopalizujące

Nie wszystkie barwy strukturalne piór uzależnione są od odbijanego światła. Niewielkie wypełnione powietrzem przestrzenie w haczykach promieni piór rozpraszają padające światło, co daje w efekcie specyficzne, ale nie opalizujące kolory. W ten właśnie sposób powstaje większość barw piór postrzeganych przez nas jako niebieskie, jak choćby te u amerykańskich siali np. błękitnik górski (Sialia currucoides) czy łuszczak indygowy (Passerina cyanea) lub modrosójka błękitna (Cyanocitta cristata) czy modrosójka czarnogłowa (Cyanocitta stelleri). Odcienie niebieskiego w piórach tych ptaków są barwami  strukturalnymi. Jeśli uda Wam się znaleźć pióro któregoś z tych ptaków, możecie się sami przekonać na czym to polega. Jeśli przyjrzycie się mu w normalnym dziennym świetle zobaczycie, że zgodnie z oczekiwaniami jest niebieskie. Gdy zaś podświetlicie je od tyłu, to przechodzące przez pióro światło sprawi, że stanie się ono brązowe. Odcień niebieski zniknie, gdyż nie będziemy obserwować odbicia światła, zaś obecna w piórze melanina sprawi, że zrobi się ono brązowe.

 

Pióra ultrafioletowe

Struktury piór wielu gatunków ptaków odbijają także światło ultrafioletowe. Z uwagi na fakt, że wiele ptaków odróżnia znacznie więcej kolorów niż ludzie, w tym także te w widmie ultrafioletowym, poszczególne gatunki mogą ludziom prezentować się zupełnie inaczej niż samym ptakom.

 

Tłumaczenie za Avian Conservation & Education Network

#conservation #conservationist #animals #wildlife #amazingnature #amazingcreatures #education #birds #birdsofprey #avianworld #aviannetwork #birdseye #naturephotography #birding #lifeofbirds #aviantimes

Osiołek

Osioł - ofiara swej doskonałości

Osioł - ofiara swej doskonałości

 

Każdy z nas słyszał o ośle i ma już z góry wyrobione zdanie na jego temat. Najdelikatniej rzecz ujmując osioł to taki miły acz uparty głupek, którego można jednak zmusić do wykonywania, trudnych i odrzucanych przez innych ciężkich zadań.


Warto jednak pochylić się nad problemem osła, dobrze zrozumieć i finalnie oddać należny szacunek naszemu długouchemu, czworonożnemu przyjacielowi. Bowiem osioł jest bez wątpienia jednym z najbardziej oddanych człowiekowi zwierząt walcząc w tej kwestii o prymat jedynie z psem. Uznaje się, że osioł został udomowiony sześć tysięcy lat temu, a zatem w czwartym tysiącleciu przed Chrystusem, a stało się to w Afryce – w dolinie Nilu lub w Mezopotamii. Nie bez powodu wybór padł właśnie na to zwierzę, nikt inny bowiem nie łączył w sobie tylu wspaniałych cech, które można wykorzystać by uczynić ludzkie życie łatwiejszym, wygodniejszym lub bardziej znośnym. Przodkiem naszego domowego  kłapouchego był dziki osioł afrykański – nubijski lub somalijski. Zwierzęta te występowały na niezbyt przyjaznym terenie wysuszonych, kamienistych terenów upalnej Afryki. Aby tam sobie radzić przez lata ewolucji wykształciły w sobie szereg cech, które potem okazały się tak użyteczne, że człowiek postanowił je wykorzystać. Trudno osła zaliczyć do zwierzęcej arystokracji, ma wszystkie cechy, które o wiele precyzyjnie charakteryzują plebs niż delikatną szlachtę, w świecie zwierząt często reprezentowaną przez konie. Osły są niewielkie, osiągają średnio 160 cm w kłębie i 250 kg, drobne, ich muskulatura nie wybija się na pierwszy plan, choć w rzeczywistości są niezwykle silne. W opozycji do  ich lichego wyglądu stoi ogromna wytrzymałość, wytrwałość, upór, determinacja, odwaga i niezwykle skromne wymagania. Osioł jest w stanie znosić długotrwałe okresy braku wody. Może przez dłuższy czas znosić utratę wody równowartą 30% masy ciała, by następnie w niespełna 5 minut zaspokoić swe potrzeby przy najbliższym napotkanym wodopoju. Świetnie sobie radzi w trudnym terenie, nie ma lęku wysokości, jego twarde, odporne na ścieranie kopyta świetnie się sprawdzają na wąskich kamienistych ścieżkach. Jest niewybredny, bardzo wydajnie gospodaruje niewyszukanym pożywieniem, na które często składają się suche trawy i różnego rodzaju zarośla. Co więcej dobrobyt źle wpływa na osła. Karmiony zbyt obficie często staje się otyły i osowiały. Jest odporny na choroby, rzadko zapada na kolki i ochwat, co daje mu przewagę nad konkurującym z nim koniem. Osioł to świetny towarzysz najuboższych, który ramię w ramię z nimi pracuje i znosi trudy dnia codziennego. Dobrze sprawdza się jako zwierzę juczne, pociągowe i zaprzęgowe, a czasem i wierzchowe. Wykorzystuje się go jako źródło mięsa i mleka. Jest długowieczny, pod dobra opieka może dożyć 50 lat. Jego zalety doceniały pasterskie plemiona Afryki. Oswojenie osła zwiększyło mobilność ludzi, osły dzielnie przenosiły na grzbietach ich dobytek, nie marnowały czasu na długotrwałe przeżuwanie pokarmu jak to ma w zwyczaju bydło rogate dzięki czemu nie opóźniały wędrówek. W późniejszych latach w wyniku przemyślanego krzyżowania poszczególnych osobników udało się doprowadzić do powstania wielu ras osła, różniących się między sobą nie tylko wyglądem ale i charakterem oraz temperamentem, w zależności od kierunku prowadzonej hodowli. Uzyskano dzięki temu osobniki odpowiadające w jak największym stopniu potrzebom lokalnych użytkowników.

Osioł postrzegany jest za zwierzę uparte, a jego upór często wiążemy z bezmyślnością. Nic bardziej błędnego! Osioł jest niezwykle mądry i inteligentny, a jego upór wynika z niebywałej ostrożności i przezorności. ”Wychował” się z w trudnym, jałowym i pełnym niebezpieczeństw terenie. Gdyby nie był ostrożny na pewno nie udałoby mu się przetrwać i zadomowić na dobre w naszej codzienności. Jeśli zdobędziemy ośle zaufanie stanie się on naszym dozgonnym przyjacielem, będzie nam wiernie służył, szybko się uczył i posłusznie wykonywał powierzone mu zadania. Wbrew obiegowym opiniom jest niezwykle odważny i roztropny. Przestraszony nie zrywa się do, często bezmyślnej, ucieczki jak nic nie ujmując nikomu, nie jeden koń. Zaniepokojony zatrzymuje się i obserwuje skąd może nadejść ewentualne niebezpieczeństwo. Zmuszony do stawienia oporu dzielnie się broni używając do tego zarówno tylnych jak i przednich nóg oraz mających dość duży uścisk zębów.

Mimo, że osły nie tworzą haremów i prowadzą samotnicze życie, chętnie zaprzyjaźniają się z innymi zwierzętami domowymi jak owce czy kozy i niejednokrotnie obserwowano jak wypełniony poczuciem obowiązku osioł staje w obronie swych mniejszych braci atakując dużego psa, a nawet człowieka!

Tak ogromna ilość zalet i pożądanych cech nie mogła zostać niezauważona i niedoceniona. Już w starożytnym Egipcie możni panowie życzyli sobie aby w grobowcach wraz z nimi spoczynek znaleźli także ich wierni przyjaciele – osły. Stąd archeologiczne znaleziska w postaci oślich szkieletów w grobowcach, co świadczy o randze i roli, jaka odgrywały wówczas te zwierzęta. Sława osła rozeszła się po całym świecie i tak, już 4 tysiące lat temu osioł zawędrował do Azji – Mezopotamii, a dwa tysiące lat później trafił do Europy. To Grekom zawdzięczamy obecność kłapouchego w Hiszpanii i Francji, zaś Rzymianie rozprzestrzenili osła w całym swym imperium. Nie obeszło się także bez skolonizowania Ameryki, gdzie trafił pod koniec XV wieku w czasie drugiej podróży Kolumba i jest obecny tam do dziś.

Jako, że osioł jest związany z człowiekiem od kilku tysięcy lat, siłą rzeczy musiał stać się bohaterem wielu mitologii I kultur. Zarówno w starożytnej jak i nowożytnej kulturze osioł zajmuje stabilne i wyraźne stanowisko. Osioł jest symbolem egipskiego boga słońca Ra, ale również i wielbiciela win p- greckiego Dionizosa. Nie kto inny a właśnie osiołek wiózł Chrystusa do Jerozolimy i w ogóle towarzyszył mu niemalże od urodzenia. Wg Starego Testamentu mesjasz miał przybyć by zbawić ludzkość nie na czym innym a na ośle. Jego bliski krewny – koń może się pochwalić znacznie słabsza bibliografią oraz obecnością w malarstwie i szeroko pojętej sztuce.  Trochę to więc przykre, że w literaturze i potocznym języku wykorzystujemy osła do przedstawienia niezbyt chlubnych cech. Człowiek odwdzięczył się osiołkowi przedstawiając go w malarstwie, rzeźbie i literaturze jako stworzenie głupie, uparte, obrazujące kogoś marnego, biednego

Przed wiekami osioł towarzyszy przeważnie najuboższym, ludziom z najniższych warstw społecznych i najciężej pracującym. Jest szeroko rozprzestrzeniony w trzecim świecie, dlatego w regionach rozwiniętych gospodarczo liczebność tych zwierząt znacznie spada. W Europie mieszka obecnie milion tych zwierząt, czyli trzy razy mniej niż w latach 50-tych ubiegłego wieku. Stają się coraz częściej ozdobą gospodarstw agroturystycznych i mini ZOO, niż zwierzętami ciężko pracującymi. Ostatni często wykorzystuje się je w onoterapi – czyli do pracy z osobami chorymi lub niepełnosprawnymi, którym pomaga dojść do zdrowia i zredukować stres. Jednak czy taki dobrobyt sprawi, że będą szczęśliwe? Ten dzielny, nieustraszony i uparty zwierzak przyzwyczajony jest do stawiania czoła przeciwnościom i trudom dnia codziennego, miejmy nadzieję, że uda mu się odnaleźć w naszej rzeczywistości. Co więcej aby być fair wobec naszego bohatera powinniśmy zwrócić więcej uwagi na dzikich afrykańskich krewnych naszego ulubieńca, które zagrożone są wyginięciem i mają statut gatunku krytycznie zagrożonego. Na szczęście w ogrodach zoologicznych – nie wyłączając Warszawskiego ZOO – czynione są starania, by zwierzęta te uratować od zagłady. Można je podziwiać jak ramię w ramię prezentują się ze swymi udomowionymi krewniakami.

 

Coś o zającach

Zając – komandos mimo woli

Zając – komandos mimo woli

 

Każdy o nim słyszał, nie każdy miał tyle szczęścia by go zobaczyć „na żywo”, a już na pewno niewielu jest takich, którym udało się zającowi dobrze przyjrzeć. Zając ma niezwykle pozytywne konotacje, nie licząc bohatera z „Alicji w krainie czarów”, który był, jak większość występujących tam postaci, delikatnie mówiąc - dziwaczny, zając kojarzy nam się z czymś miłym, delikatnym, puszysty i przynoszącym drobne wielkanocne podarki. Trudno go nie lubić, a już na pewno nie ma się czego bać, czasem tylko można współczuć. Jesteśmy od zająca więksi, mądrzejsi, silniejsi, więc dobrodusznie go lubimy, w niczym nam nie zagraża i właściwie o nic nie musimy z nim konkurować. No może z wyjątkiem Australijczyków..… A zatem tak miłemu stworzeniu, które żyje obok nas (jeszcze) należy się chwila uwagi i garść informacji na jego temat.

Po pierwsze, warto raz na zawsze wyjaśnić, że zając nie jest gryzoniem, należy do rzędu zajęczaków. Najłatwiej będzie wszystkim wytłumaczyć różnicę między jednymi a drugim przypominając, że gryzonie pomagają sobie przy jedzeniu przednimi łapkami, czego zajęczaki absolutnie nie robią. Drugą nieścisłością związaną z naszym bohaterem jest jego notoryczne mylenie z królikiem, choć wiemy, że zając to nie królik i odwrotnie to nie zawsze potrafimy wytłumaczyć na czym ta różnica polega. Żeby nie było wątpliwości: należą do tej samej rodziny, lecz są innymi gatunkami i żadna krzyżówka nie wchodzi tu w grę i to z różnych powodów. Prowadzą odmienny tryb życia, mają różne zwyczaje, charaktery i spojrzenie na świat. Królik jest mniejszy, wiedzie stadne życie i zamieszkuje skraje lasów, parki, łąki. Jest krótkodystansowcem, mieszka w wykopywanych przez siebie norach, od których się nie oddala i chętnie szuka w nich schronienia.  To niemal istne przeciwieństwo zająca, który mimo, że kojarzy się, i słusznie, z płochliwością ma w sobie bardzo wiele z prawdziwego komandosa. To właśnie dlatego nie daje się tak łatwo wytropić i złapać. Jest szybki, przebiegły i niezwykle sprytny. Ucieczkę i kamuflaż opanował do perfekcji a o jego doścignięcie mogą się pokusić tylko najbardziej wytrawni psi biegacze, jak choćby często wykorzystywane do polowań na zające harty angielskie. Różne źródła podają różne maksymalne prędkości osiągane przez zająca, od 50 po 80 km/godz., ale można chyba śmiało stwierdzić, że zając biega jak koń wyścigowy, czyli 60 km/godz.! czyli  z prędkością niezwykle imponującą. Nie ma najmniejszego problemu ze zmianą kierunku, długie dystanse to jego żywioł. Umykając przed pogonią potrafi kluczyć, wskakiwać do wody, by zgubić trop, biec po własnych śladach, a wszystko po to, by przechytrzyć pościg. A zające ściga wielu, od lisów, psów, rysi, wilków po myszołowy, sowy, czy kojoty. Te ostatnie czyhają na zające w Ameryce, bo udało się im rozprzestrzenić z Europy na cały niemal świat. Zając nie ma łatwego życia. Jest smaczny i wielu ma na niego chrapkę, nie wyłączając człowieka. W Polsce w latach 70-tych ubiegłego wieku było 3 mln tych zwierzaków, teraz ich liczebność spadła do zaledwie 0,5 mln. Za ten fatalny stan odpowiada kilka czynników, między innymi szczepienie lisów przeciw wściekliźnie, przez co liczebność tych drugich znacznie wzrosła, podobnie jak ich apetyt na te pierwsze. Zającom nie pomogły zmiany w rolnictwie, coraz mniej jest ulubionych przez nie otwartych polnych przestrzeni porozdzielanych trawiastymi miedzami oraz łąk. Na szczęście w skali globalnej zające mają się nieźle, w Czerwonej Księdze gatunków zagrożonych wyginięciem sklasyfikowane są jako LC, czyli gatunek najmniejszego ryzyka. W niektórych częściach świata, do których przedostały się pokonując oceany, jak choćby Australia, czy Argentyna, traktowane są jak szkodniki. Sprytnie wykorzystując brak naturalnych wrogów, mają na sumieniu niszczenie upraw, a w centrum ich zainteresowania znajdują się młode sady jabłkowe. W ekspansji na obcych terenach dość skutecznie pomagają im niezwykle duże zdolności rozrodcze. Zając podobnie jak królik jest symbolem płodności, jego ciąża trwa zaledwie półtora miesiąca, a w dodatku zaobserwowano u nich zjawisko „podwójnej ciąży” Na kilka dni przed porodem samica może zajść w kolejną ciążę i w tym samym czasie mieć dzieci „w różnym wieku”, co znacznie zwiększa jej szanse reprodukcyjne

Zając to niezły cwaniak, niby mały płochliwy a tak naprawdę sprytny, szybki i przebiegły. Jego rudoszarobrązowe futro sprawia, że doskonale wtapia się w otoczenie, gdy ukrywa się odpoczywając w niewielkich zagłębieniach terenu zwanych kotlinkami. Jak przystało na wytrawnego komandosa porusza się w pojedynkę, jest samotnikiem, zatem nie ma niebezpieczeństwa, że wyjawi miejsce „zamieszkania” swoich współbraci. Nie jest też kłótliwy, swój rewir dzieli z innymi zającami, oczywiście sprawy się nieco komplikują w okresie godowym. Zaloty i zabiegane o samicę jest niezwykle widowiskowe i to jedyny moment, kiedy można spotkać zgrupowanie długouchych. Zając ma niezwykle dobry wzrok, węch i słuch. Trudno go zaskoczyć, jest niezwykle ostrożny. Samica rozprowadza swój miot nowonarodzonych dzieci po różnych miejscach, karmi każde ze swych dzieci nie dłużej niż chwilę i to tylko raz dziennie. Bardzo dba o to, by nie zostawić swego zapachu, który mógłby zwabić potencjalnego drapieżnika. Zresztą małym zajączkom też nie brakuje sprytu. Tuż po przyjściu na świat są niemal gotowe do samodzielnego życia. Rodzą się z futerkiem i otwartymi oczami, a już dwa tygodnie po narodzinach zaczynają zjadać typowo zajęcze przysmaki, jak rośliny zielne, pączki, młode pędy, liście, korę czy młode gałązki. W wieku miesiąca mogą być się już bez mamy, która i tak nie poświęcała im, i to z rozmysłem, zbyt wiele swego czasu. Taki „zimny wychów” pozwala zającom przetrwać w trudnym i pełnym niebezpieczeństw świecie. Od pierwszego momentu wiedzą, że mają być czujne, sprytne i że mogą liczyć tylko na siebie. W walce o byt i przetrwanie pomaga im na szczęście biologia i anatomia. Mocne i długie tylne nogi zwane skokami umożliwiają wykonywanie potężnych susów, które mogą osiągać ponad 2 m, zarówno w dal jak i wzwyż! Jest bardzo wytrzymały, może biec ponad kwadrans, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, a jego serce nie ma kłopotów z przepompowywaniem wówczas znacznie większej ilości krwi. Oczywiście zając nie paraduje w środku dnia rzucając się wszystkim w oczy. Swe życie spędza przycupnięty za dnia płasko przy ziemi w ukryciu oddając się skomplikowanemu i niełatwemu trawieniu celulozy, zaś żeruje wtedy, gdy jest to nieco bardziej bezpieczne, czyli po zmierzchu i przed świtem. Dieta zająca nie jest specjalnie wyszukana, jest roślinożercą i to niezbyt wybrednym. Oczywiście jeśli ma pod nosem smakowite uprawy, chętnie z nich korzysta, lecz zimą zadowoli go nawet obgryzana z przysypanych śniegiem drzew kora. Oczywiście taka „ciężka” dieta wymaga nieco zachodu przy trawieniu i odzyskaniu cennych składników odżywczych, dlatego też zające robią coś co wielu z nas nie mieści się w głowie. Po wstępnym przetrawieniu posiłku zając wydala go w postaci małych, wilgotnych bobków, które następnie bez mrugnięcia okiem ponownie zjada. Proces ten zwany koprofagią służy pozyskaniu cennych witamin z grupy B oraz jest źródłem azotu. Ostateczne boki zajęcze są suche. Jeden z przepisów ludowych poleca na gorączkę i przeziębienie herbatkę z zajęczych bobków. Nie jestem tylko pewna, czy to powinny być bobki mokre czy suche i czy ta gorączka ma być przed czy po wypiciu tego cudownego naparuJ.

Z ciekawostek dotyczących budowy zająca warto wymienić rosnącą przez całe życie pierwszą parę siekaczy, które zmuszają zające do obligatoryjnego zjadania twardych posiłków, dzięki, którym przednie zęby ulegają regularnemu ścieraniu. Krótko mówiąc papkowate jedzenie to poważne zagrożenie dal zająca, niekontrolowany wzrost siekaczy zamieni go bowiem w wampira. Ale zając ma też i w swej budowie i niewątpliwe atuty. Jest bowiem właścicielem akinetycznej czaszki, której moglibyśmy mu pozazdrościć, szczególnie ci, którzy uprawiają sporty ekstremalne. Kości czaszki nie są bowiem ze sobą połączone na stałe, dzięki czemu amortyzują wstrząsy przy oddawanych przez zające regularnych i dalekich susach. Dzięki temu fortelowi zając unika poważnych urazów mózgu.

Żeby nie było tak słodko i abyśmy nie zazdrościli zającowi jego paramilitarnych zdolności warto dodać, że zając jest poniekąd ofiarą swej strategii. Jego predyspozycje do prędkości i determinacja do ucieczki sprawiły, że zwierzęta te często działają pochopnie, a ich bieg nie zawsze bywa poprzedzony refleksją. Płochliwy zając rzuca się na oślep do ucieczki pod byle pretekstem, co sprawia, że nierzadko rozbija się o płoty i ogrodzenia lub umiera wskutek spowodowanego stresem ataku serca. Z tego to powodu, w przeciwieństwie do królika nie udało się nikomu udomowić zająca a przebywanie w klatce jest dla niego śmiertelnym niebezpieczeństwem. Można to też zinterpretować tak, że ogromne zamiłowanie do wolności każe temu nietuzinkowemu zwierzakowi popełniać w niewoli samobójstwo. Zatem pozwólmy żyć im w naturalnym środowisku i cieszyć oko, gdy tylko uda nam się dostrzec przemykającego przez pole szaraka. Nie zabierajmy też do domu znalezionych „osamotnionych zajęczych sierot”, gdyż na pewno wieczorem wróci do nich ich niezbyt troskliwa, ale mądra mamusia i zadba o ich przetrwanie, czego na pewno nie uda się dokonać nam. Szanujmy naturalne środowisko i mądrze gospodarujmy jego zasobami, a to z pewnością pomoże przetrwać nie tylko zającom, ale i innym żyjącym wokół nas gatunków.